Wszelkie kawały proszę wklejac w tym wątku, rozpoczętym przez Muta :> i najlepiej w podany sposób ;-)
Blondi wynajęła pokój w hotelu. Pogoda piękna więc zamarzyło jej się opalanie, ale pokój bez balkonu. Wyszła więc na dach, rozejrzała się i rozebrała całkowicie. Leży sobie nago na tym dachu, smaży intensywnie i nagle pojawia się kelner. Blondi w stresie łapie szmaty i wrzeszczy: - Nie mozna mieć ani odrobiny prywatności! - Bardzo przepraszam, ale dyrektor poprosi aby sie pani nieco przesunęła bo leży na szklanym dachu naszej restauracji.
!smile3! [ Redagowany dnia ] Freedom isn't just a word, but a way of life...
Muhammed był znanym ekspertem od dywanów. Jego przyjaciel poprosił go raz, aby mu wycenił starożytne dywany w jego sklepie. Za każdy dywan będzie fundował Muhammedowi wódkę. Muhammed dotyka pierwszego dywanu, zamyka oczy i mówi: - Perski, XVI wiek, 4000 dolarów - po czym wypija wódkę.Dotyka drugiego dywanu: - Syjamski, rzadki okaz, V wiek, 12000 dolarów...Na drugi dzień budzi się Muhammed w domu cały poobijany, z podpuchniętym okiem i pyta żony: - Kochanie, co się wczoraj ze mną stało?Na to żona: - To, że wczoraj wróciłeś do domu pijany jak wieprz - w porządku, to, że zapaskudziłeś cały przedpokój - w porządku, to, że załatwiłeś się do umywalki - jeszcze ok, ale kiedy się koło mnie położyłeś, dotknąłeś moich pośladków i wymamrotałeś "stara mata kokosowa, 5 centów" - to już nie wytrzymałam...
Jedna z blondynek kupuje nowe mieszkanie i zaprasza do niego swoją koleżankę, też blondynkę i mówi: - Mam tu taki fajny przycisk. Jak pstrykam to raz jest światło,a raz go nie ma. Obie blondynki przyglądaja się z zaciekawieniem nowemu zjawisku. Nagle jedna zadaje pytanie: - A gdzie to światło jest, jak go nie ma? Druga na to: - Choć, to ci pokażę. Udaje sie do kuchni, otwiera drzwi lodówki i mówi: - Tu się chowa.
Pewna pani wybrała się do Afryki na safari i zabrała ze sobą swojego pupila - pudelka. W trakcie wyprawy piesek wypadł z jeepa, czego nikt nie zauważył. Biegł za samochodem, biegł, biegł... ale nie dogonił. Nagle słyszy gdzieś za sobą szelest i kątem oka dostrzega zbliżającego się lamparta. Zadrżał ze strachu, przed oczami przeleciało mu całe życie.
Wtem jednak patrzy, a kawałek dalej w trawie leżą jakieś poobgryzane szczątki. "Może nie wszystko stracone" - myśli pudelek i dopada do padliny. Lampart wyłazi z krzaków, patrzy - a tam jakiś dziwaczny mały stwór coś zajada, ciamka, mlaska. Lampart już - już ma na niego skoczyć, ale słyszy jak stwór mruczy do siebie: "Mmmm... jaki smaczny ten lampart... rarytas... mięsko palce lizać... a kosteczki - co za rozkosz...". Lampart przeraził się i dać nura w krzaki. "Całe szczęście, że mnie nie widział ten mały diabeł, bo zżarłby mnie jak dwa razy dwa" - myśli uciekając.
Pudelek odetchnął, ale zauważył, że na drzewie siedzi małpa, która najwyraźniej obserwowała całą sytuację, bo minę ma zdziwioną. Nagle małpa puszcza się biegiem za lampartem i wrzeszczy. "Oj, niedobrze" - myśli pudelek. "Ta cholerna małpa wszystko mu wygada. Co robić?"
Małpa faktycznie dopada lamparta i opowiada mu, jak to został wystrychnięty na dudka. Lampart wnerwił się strasznie. Kazał małpie wsiąść mu na grzbiet i wrócić ze sobą na polankę, żeby była œwiadkiem tego, jak rozprawi się z tym stworem. Wracają, patrzą, a tam pudelek rozwalony na grzbiecie, dłubie w zębach pazurem i gada do siebie: "Gdzie do cholery ta małpa? Wysłałem ją po kolejnego lamparta, a ta cholera, nie wraca i nie wraca..."
Mały chłopiec wchodzi do sypialni rodziców i widzi, ze jego matka siedzi na jego ojcu i podskakuje. Matka zauważyła swego syna, gdy wyszedł zsiadła szybko z ojca, ubrała się i zaniepokojona tym, co mógł zobaczyć, poszła się dowiedzieć, co naprawdę widział. - Syn spytał, "Co robiłaś tatusiowi, mamusiu?" - Mamusia odparła "Wiesz, jaki twój tata ma wielki brzuch?" - Chłopczyk odpowiedział: "tak, rzeczywiście ma". - "Widzisz, wiec czasami pomagam mu go spłaszczyć", wyjaśniła mamusia. - Chłopczyk na to: "Tylko marnujesz czas, to nigdy nie zadziała" - Mamusia, skonfundowana, spytała, "dlaczego tak uważasz, synku?" - "Bo za każdym razem, jak idziesz na zakupy, ta pani z drugiej strony ulicy przychodzi, klęka w sypialni przed tatusiem i nadyma go znowu!"
Siedza sobie w trójke - marchewka, ogórek i penis. I narzekaja: marchewka: moje zycie jest do bani. Jak tylko urosne, biora mnie, tna na kawalki i wrzucaja do salatki. ogórek: ty masz do bani ?! wyobraz sobie ze mnie - jak tylko urosne - biora, przyprawiaja, i wrzucaja na jakis czas do sloika pelnego octu, w którym czekam az ktos mnie wyjmie i wrzuci do salatki ! odzywa sie penis: Narzekacie.... za kazdym razem jak ja urosne, zakladaja mi na glowe plastikowy worek, wciskaja do ciemnego i ciasnego pomieszczenia, i uderzaja moja glowa o sciane, az sie porzygam i strace przytomnosc
Zorganizowano konkurs na degustację alkoholu. Pierwszy wystartował zawodnik z Niemiec. Dostaje piwo, próbuje i po chwili mówi: - Piwo jasne... warzone w południowej Bawarii... hmmm... z chmielu zebranego w 1998 roku. Oklaski, wiwat. Jako następny do testu podchodzi zawodnik z Francji, któremu jurorzy dali do rozpoznania wino. Zaczyna degustować i mówi: - Wino czerwone... rocznik 78, może 79... wyprodukowane w okolicach Bordeaux. Trzeci do konkursu staje zawodnik z Polski. Sędziowie chcieli niego zakpić i dali mu bimber. Polak wychylił kieliszek i mówi: - Żytnia. Na to sędziowie: - Chyba się pomyliłeś... - Chwilunia, chwilunia. Żytnia 28, mieszkania 17.
Żona nigdy nie zaglądała do pudełka, które mąż od 20 lat trzymał pod łóżkiem. Pewnego dnia podczas sprzątania postanowiła rzucić okiem do środka. Okazało się, że w pudełku leżały 3 jajka i 10.000$. Żona poszła do męża i zapytała go: - Dlaczego w tym pudełku są 3 jajka? Mąż odpowiedział: - Za każdym razem, jak byłem na boku, wsadzałem do pudełka jedno jajko. Żonę zamurowało... ale po chwili namysłu stwierdziła, że 3 jajka przez dwadzieścia lat, to i tak o kilka razy mniej, niż ona musiałaby wrzucić do takiego pudełka. - A co robi tam 10.000$? - zapytała. A mąż na to: - Za każdym razem, jak zebrałem 10 szt., sprzedawałem je na targu...
Otóz wracal Tomek z jakiegos szkolenia do swojej pracy, ogólnie pelen luz, usmiech na twarzy, muzyczka leci, jednym slowem podróznicza sielanka. Gdy jechal tak sobie, w pewnym momencie wyrwal go z tej milej jazdy blysk flesza. Lekko zbity z tropu spoglada za siebie i zauwaza stojacy fotoradar, patrzy na licznik i ze zdiwieniem stwierdza ze jedzie niecale 50 km/h. Nie dalo mu to spokoju, wiec zawrócil i przejezdza jeszce raz kolo radaru z predkoscia ok. 30 km/h......znowu blysk. Rozbawiony sytuacja postanawia poraz ostatni dac szanse radarowi, -moze glupie urzadzenie zepsute - mysli i znowu przejezdza kolo "sprytnego" radaru z predkoscia 10km/h z przyklejona rozbawiona geba do przedniej szyby.....tak, tak - znowu flesz. Ubawiony juz na maksa jedzie do firmy, opowiada kolegom o calym zajsciu, wszyscy maja ubaw po pachy. Wraca do domu, opowiada zonie i tesciom o wszystkim, rodzinka cala rozbawiona. Po ok. dwóch tygodniach, gdy juz wszyscy zapomnieli o sprawie, do drzwi znajomego zawitala Poczta Polska. Zdziwiony odbiera list polecony, otwiera go a tam.. trzy mandaty, kazdy po sto zlotych za....jazde bez zapietych pasów
Żona przychodzi do domu i szczebiota do męża: - Wiesz? Dzisiaj mi się poszczęściło! Idę obok zsypu na śmieci, patrzę, a tam para pantofelków stoi. A jakie piękne! Przymierzam - mój rozmiar! Mąż: - Taaa... Poszczęściło Ci się. Po paru dniach żona znowu mówi: - Słuchaj, idę do domu, a u nas na podjeździe, na żywopłocie, futro z norek wisi. Przymierzam - mój rozmiar! Mąż kręci głową z podziwem: - Szczęściara z Ciebie. A ja - popatrz - nie wiem czemu, ale szczęścia nie mam. Wyobraź sobie, wkladam wczoraj reke pod poduszke, wyciągam bokserki, przymierzam - i ku... nie moj rozmiar!!!!!! :)))
- Jasiu, dlaczego już nie bawisz się z Kaziem? - A czy ty mamusiu chciałabyś się bawić z kimś, kto kłamie, bije innych i przeklina? - Oczywiście, że nie. - No widzisz. Kaziu też nie chce!
Wielki, ogromny, wielopiętrowy supermarket, w którym kupicie wszystko. Szef przyjmuje do pracy nowego sprzedawcę, dając mu jeden dzień okresu próbnego żeby go przetestować. Po zamknięciu wzywa szef nowego sprzedawcę do biura: - No to ile dziś zrobił pan transakcji? - pyta sprzedawcę. - Jedną, szefie. - Co? Jedną?! Nasi sprzedawcy mają średnio od sześćdziesięciu do siedemdziesięciu transakcji w ciągu dnia! Co pan robił przez cały dzień? A właściwie to ile pan utargował? - Trzysta osiemdziesiąt tysięcy dolarów. Szefa zatkało. - Trzy... sta osiem... dziesiąt tysięcy? Na Boga, co pan sprzedał?! - No, na początku sprzedałem mały haczyk na ryby... - Haczyk na ryby? Za trzysta osiemdziesiąt tysięcy? - Potem przekonałem klienta żeby wziął jeszcze średni i duży haczyk. Następnie przekonałem go, że powinien wziąć jeszcze żyłkę. Sprzedałem mu trzy rodzaje: cienką, średnią i grubą. Wdaliśmy się w rozmowę. Spytałem gdzie będzie łowić. Powiedział, że na Missouri, dwadzieścia mil na północ. W związku z tym sprzedałem mu jeszcze porządną wiatrówkę, nieprzemakalne spodnie i rybackie gumowce, ponieważ tam mocno wieje. Przekonałem go, że na brzegu ryby nie biorą, no i tak poszliśmy wybrać łódź motorową. Spytałem go jakie ma auto i wydusiłem z niego, że dość małe aby odwieźć łódź, w związku z czym sprzedałem mu przyczepę. - I wszystko to sprzedał pan człowiekowi, który przyszedł sobie kupić jeden, jedyny haczyk na ryby?! - Nieee. On przyszedł z zamiarem kupienia podpasek dla swojej żony. Zaproponowałem mu, że skoro w weekend nici z seksu to może pojechałby przynajmniej na ryby...
Syn pyta ojca: - Tato, co to jest POLITYKA? Ojciec odpowiada: - Zobacz, ja przynoszę pieniądze do domu, więc jestem KAPITALISTĄ, Twoja mama rządzi tymi pieniędzmi, więc jest RZĄDEM, dziadek uważa, żeby wszystko było na swoim miejscu, więc jest ZWIĄZKIEM ZAWODOWYM, nasz pokojówka jest KLASĄ ROBOTNICZĄ, a wszyscy mamy jeden cel, aby się Tobie lepiej wiodło! Ty jesteś LUDEM, a Twój młodszy brat, który leży jeszcze w pieluchach jest PRZYSZŁOŚCIĄ!!! Zrozumiałeś synku??? Chłopiec zastanawia się i mówi, że musi się z tym wszystkim jeszcze przespać. W nocy budzi chłopca płacz młodszego brata, który narobił w pieluchy i drze się wniebogłosy. A, że chłopiec nie wiedział co ma zrobić, poszedł do pokoju rodziców. W pokoju była tylko mama, ale spała tak mocno, że nie mógł jej dobudzić, więc poszedł do pokoju pokojówki, gdzie akurat zabawiał się z nią ojciec, a dziadek podglądał ich przez okno. Wszyscy byli tak sobą zajęci, że nie zauważyli, że chłopiec jest w pokoju. Malec postanowił więc, że pójdzie spać i o wszystkim zapomni. Rano ojciec pyta go: - Synku, możesz mi powiedzieć własnymi słowami co to jest POLITYKA?? - TAK!!! - odpowiada syn. - KAPITALIZM wykorzystuje KLASĘ ROBOTNICZĄ, ZWIĄZKI ZAWODOWE się temu przyglądają, podczas gdy RZĄD śpi, LUD jest całkowicie ignorowany, a PRZYSZŁOŚĆ leży w gównie!!! TO JEST POLITYKA!!!
Dwóch myśliwych z Teksasu polowało na łosie nad jeziorem na Alasce. Obaj upolowali piękne sztuki. Wrócili do samolotu którym przylecieli, a pilot mówi, że nie ma mowy, żeby wystartowali z dwoma upolowanymi łosiami, jeden musi zostać. - Bzdury - krzyczy jeden z myśliwych - Kiedy byliśmy tu w zeszłym roku pilot zabrał nas stąd a wcale nie miał większego samolotu niż twój. Tamten miał jaja i nie bał się polecieć! Pilot się zdenerwował i powiedział: - Jeżeli on to zrobił, to ja też potrafię. Nie latam gorzej niż inni! Załadowali się, silnik na pełną moc i startują. Niestety nie wznieśli się nad drzewa na końcu jeziora. Zahaczyli o wierzchołki, samolot spadł i rozbił się. Żywi ale trochę połamani wyczołgują się z krzaków, a pilot potrząsnął głową i pyta: - Gdzie jesteśmy? Jeden z myśliwych podnosi się z ziemi i mówi: - Powiedziałbym... że przynajmniej sto metrów dalej niż w zeszłym roku...
Pacjent radzi się lekarza co zrobić,aby pozbyć się tasiemca. - Proszę przez tydzień jeść ciastka i pić mleko. Po tygodniu pacjent wraca. - Panie doktorze, nie pomogło. -To niech pije pan same mleko! Chory zrobił, jak mu radził lekarz. Na drugi dzień wychodzi tasiemiec i pyta: -A gdzie ciastko?
Poszedł mały Jasio do cyrku i tak sie złożyło, że musiał usiąść w pierwszym rzędzie. Rozpoczął się występ i na arenę wychodzi Klaun Szyderca. Podchodzi do Jasia i pyta: - Jak masz na imię? - Jasiu. - A więc Jasiu, czy ty jesteś głową krowy? - Nie. - A czy ty jesteś tułowiem krowy? - Nie. - A więc Jasiu, ty jesteś dupa wołowa!! HAHAHA!!! (zaśmial się szyderczo Klaun Szyderca). Smutny Jasio wrócił do domu, opowiedział wszystko tacie, na co ten mu mówi: - Jasiu, jutro też pójdziesz do cyrku. - Ale jak to? Do cyrku? A Klaun Szyderca? Znowu będzie się śmiał. - Nie martw sie Jasiu, tym razem pojdzie z tobą Wujek Staszek Mistrz Ciętej Riposty. No i tak sie stało. Następnego dnia poszli Jas i Wujek Staszek Mistrz Ciętej Riposty do cyrku, usiedli w pierwszym rzędzie i czekają na występ Klauna Szydercy. Wychodzi więc Klaun Szyderca na arenę i zaczyna swój znany występ. Podchodzi do Jasia pyta: - Jasiu, czy ty jesteś głową krowy? Na co Wujek Staszek Mistrz Ciętej Riposty: - Spierdalaj!
Na babskiej imprezie rozmawiają trzy mężatki. Pierwsza mówi: - Wiecie, jak kocham sie z moim Zenkiem, to on zawsze ma zimne jajka. Druga mówi: - Faktycznie, jak ja sie kocham z moim Frankiem, to on także ma zimne jajka. Na to trzecia: - Wiecie, ja nie wiem? Nigdy nie sprawdzałam jakie ma jajka mój Jacus w trakcie stosunku. Po dwóch dniach ponownie sie spotkały w tym samym gronie. Trzecia mężatka (ta od Jacka) przychodzi cała poobijana, z potarganymi włosami i ubraniem. Pozostałe dwie pytaja się - co jej się stało? Ona odpowiada: - Kochałam się z Jackiem, sprawdzam te jego jajka i tak mu mówie: - Jacek ! Ty masz w trakcie kochania tak samo zimne jajka, jak Zenek i Franek ...
Ogłoszenie w gazecie Sprzedam encyklopedie Britanica. 40 tomów. Stan bardzo dobry. Nie będzie mi już potrzebna. Ożeniłem się tydzień temu. Żona wie, kur.., wszystko najlepiej.
Sopot.. Mandaryna właśnie zakończyła śpiewanie.. publika szaleje:-jeszcze raz, jeszcze raz ,jeszcze raz!...no dobra to zaśpiewała Skończyła a publika...jeszcze raz ..No i tak trzeci , czwarty piąty ...dziewiąty raz... W końcu już zrezygnowana do publiczności. - kochani ale ja już nie mam siły śpiewać... A publiczność: -k... śpiewaj aż się nauczysz!
Król Lew postanowił wybudować na polanie dla swoich poddanych schronienie, ale to wymagało szeregu zezwoleń, wniosków i podań. Trzeba się było udać do Urzędu by tę sprawę załatwić, zwołał więc miejscową społeczność by wybrała przedstawiciela, zadecydowano więc by był to niedźwiedź, bo duży, silny i wzbudza respekt. Po ośmiu go zinach wraca z urzędu, lew się go pyta co tam załatwił, a on mówi, że nic. Jak to nic ! Ty taki wielki i nic?! Wydelegowano więc lisa, chytry i przebiegły i sprytu ma dużo, wraca po ośmiu godzinach i też nic. Lew mówi, to może wiewiórkę, taka delikatna, ładna, szybka i zgrabna......., podobnie jak poprzednicy też nic nie załatwiła. No to koniec naszych marzeń orzekł Król Lew, a może ktoś na ochotnika? Zgłosił się osioł, wszyscy pękali ze śmiechu, przecież Ty nic nie potrafisz załatwić, ale osioł się uparł i poszedł. Wraca pod dwóch godzinach uradowany, z zezwoleniem w ręku, ogólne zdziwienie, królowi szczęka opadła. Pytają się więc jak to załatwił, a osioł na to: - ...gdzie otworzyłem drzwi to ktoś z rodziny...
Do firmy przyjmują kilku kanibali. Właściciel firmy wygłasza do nich krótką mowę zapoznawczą. -Panowie! Płacimy dobrze, mamy stołówkę firmową - jeśli ktoś jest głodny, dają tam świetne obiady. Bardzo was proszę o dostosowanie się do tych zwyczajów, i proszę nie niepokoić mi innych pracowników! Kanibale przytakują, że zrozumieli i że wszystko jest OK. Po kilku tygodniach właściciel znów wzywa kanibali do siebie i mówi: -Jestem bardzo zadowolony z waszej pracy, spisujecie się na medal.... Ale mam jeden problem -od wczoraj wszystkie biura są brudne i nieposprzątane, wygląda na to, że gdzieś zniknęła jedna ze sprzątaczek. Wiecie cos na ten temat??? Kanibale zarzekają się, że w życiu, zielonego pojęcia nie maja co się mogło stać. Właściciel wychodzi, a naczelny kanibal mówi do pozostałych: -Który kretyn zeżarł sprzątaczkę?! Jeden niechętnie podnosi rękę i mówi, że on. -Idioto! - ryczy naczelny kanibal - przez miesiąc jedliśmy dyrektorów, kierowników, marketingowcow i produkt managerow i nikt się k...a nie zorientował!!!! A ty musiałeś zeżreć akurat sprzątaczkę?!?
a ja nie umiem w takich ramkach jak wy to wkleje po swojemu :P
Rycerz jedzie wzdluż rzeki. Nagle widzi jak rybak wyławia złotą rybkę. Szybko zabija rybaka, a rybka do niego: - Wypuść mnie, a spełnię twoje trzy życzenia. Rycerz: Cool... Chce być nieśmiertelny. Rybka: Jesteś nieśmiertelny. Chcę..., żeby moj koń był nieśmiertelny - Twój koń jest nieśmiertelny. Chcę...,hmmmmmm.... chcę mieć genitalia jak mój koń! - Masz genitalia jak twój koń. Rycerz wraca na swój dwór, a tam naprzeciw wybiega jego wierny giermek (z wiejskim akcentem): Ło Panie, Panie! gdzieżeś ty był!?! - Jom żem siem ło ciebie tak zajebiście martwił Rycerz: Nie gadaj mi tu głupot tylko weź topór i walnij mnie nim w głowę. - Nie panie, nie! Jom mogłbym ciem zajebiście zabić! - Walnij mnie, bo ja cię walnę! - Ok. Giermek wziął zamach, uderzył... - Łooooooo, panie..... jak ty jesteś zajebiście nieśmiertelny - To nic. Walnij mojego konia! - Ło panie! Twój koń też jest zajebiście nieśmiertelny - To nic. Patrz na to! Rycerz otwiera klapkę w zbroi i pokazuje zawartość giermkowi. - Giermek: ŁOOOOOO PANIE Jaka zajebista cipa!
EDIT: a od czego masz podgląd i próbowanie ? :p [ Redagowany dnia 10 wrz 2005 23:05 ] - who`s Zed ? - Zed`s dead baby , Zed`s dead ...
Dwaj mali chłopcy stoją przed kościołem, z którego wychodzą właśnie nowożency. Jeden z chłopców mówi: - Patrz jaki teraz będzie czad! Po czym biegnie do pana młodego i woła: - Tato, tato!!!
Wieża: Żeby uniknąć hałasu, odchylcie kurs o 45 stopni w prawo. Pilot: Jaki hałas możemy zrobić na wys. 35000 stop? Wieża: Taki kiedy wasz 707 uderzy w tego 727, którego macie przed sobą...
Wieża: Jesteście Airbus 320 czy 340? Pilot: Oczywiście, ze Airbus 340. Wieża: W takim razie niech pan będzie łaskaw włączyć przed startem pozostałe dwa silniki.
Pilot: Dzień dobry Bratysławo. Wieża: Dzień dobry. Dla informacji - mówi Wiedeń. Pilot: Wiedeń? Wieża: Tak. Pilot: Ale dlaczego, my chcieliśmy do Bratysławy. Wieża: OK w takim razie przerwijcie lądowanie i skręćcie w lewo...
Pilot Alitalia, któremu piorun wyłączył pół kokpitu: "Skoro wszystko wysiadło, nic już nie działa, wysokościomierz nic nie pokazuje...." Po pięciu minutach nadawania odzywa się pilot innego samolotu: "Zamknij się, umieraj jak mężczyzna"
Pilot: Mamy mało paliwa. Pilnie prosimy o instrukcje... Wieża: Jaka jest wasza pozycja? Nie ma was na radarze. Pilot: Stoimy na pasie nr 2 i już całą wieczność czekamy na cysternę.
Pilot: Prosimy o pozwolenie na start. Wieża: Sorry, ale nie mamy waszego planu lotu, dokąd lecicie? Pilot: Do Salzburga, jak w każdy poniedziałek... Wieża: DZISIAJ JEST WTOREK Pilot: No to super, czyli mamy wolne...
Wieża: Wasza wysokość i pozycja? Pilot: Mam 180 cm wzrostu i siedzę z przodu po lewej...
Wieża: Macie dość paliwa czy nie? Pilot: Tak. Wieża: Tak, co? Pilot: Tak, proszę pana.
Wieża: Podajcie oczekiwany czas przylotu. Pilot: Wtorek by pasował...
DC-1 miał bardzo daleką drogę hamowania po wylądowaniu z powodu nieco za dużej prędkości przy podejściu. Wieża San Jose: "American 751 skręć w prawo na końcu pasa, jeśli się uda. Jeśli nie, znajdź wyjazd "Guadeloupe" na autostradę nr 101 i skręć na światłach w prawo, żeby zawrócić na lotnisko.
Po każdym locie, piloci linii lotniczych są zobowiązani do wypełnienia kwestionariusza na temat problemów technicznych, napotkanych podczas lotu. Formularz jest następnie przekazywany mechanikom w celu dokonania odpowiednich korekt. Odpowiedzi mechaników są wpisywane w dolnej części kwestionariusza, by umożliwić pilotom zapoznanie się z nimi przed następnym lotem. Nikt nigdy nie twierdził, że załogi naziemne i mechanicy są pozbawieni poczucia humoru. Poniżej zamieszczono kilka autentycznych przykładów podanych przez pilotów linii QUANTAS oraz odpowiedzi udzielone przez mechaników. Przy okazji warto zauważyć, że QUANTAS jest jedyną z wielkich linii lotniczych, która nigdy nie miała poważnego wypadku... P = problem zgłoszony przez pilota O = Odpowiedź mechaników
P: Lewa wewnętrzna opona podwozia głównego niemal wymaga wymiany. O: Niemal wymieniono lewą wewnętrzną oponę podwozia głównego.
P: Przebieg lotu próbnego OK. Jedynie układ automatycznego lądowania przyziemia bardzo twardo. O: W tej maszynie nie zainstalowano układu automatycznego lądowania.
P: Coś się obluzowało w kokpicie. O: Coś umocowano w kokpicie.
P: Martwe owady na wiatrochronie. O: Zamówiono żywe.
P: Autopilot w trybie 'utrzymaj wysokość' obniża lot 200 stóp/minutę. O: Problem nie do odtworzenia na ziemi.
P: Ślady przecieków na prawym podwoziu głównym. O: Ślady zatarto.
P: Poziom DME niewiarygodnie wysoki. O: Obniżono poziom DME do bardziej wiarygodnego poziomu.
P: Zaciski blokujące powodują unieruchomienie dźwigni przepustnic. O: Właśnie po to są.
P: Układ IFF nie działa. O: Układ IFF zawsze nie działa, kiedy jest wyłączony.
P: Przypuszczalnie szyba wiatrochronu jest pęknięta. O: Przypuszczalnie jest to prawda.
P: Brak silnika nr 3. O: Silnik znaleziono na prawym skrzydle po krótkich poszukiwaniach.
P: Samolot śmiesznie reaguje na stery. O: Samolot upomniano by przestał, latał prosto i zachowywał się poważnie.
P: Radar mruczy. O: Przeprogramowano radar by mówił.
P: Mysz w kokpicie. O: Zainstalowano kota.
P: Po wyłączeniu silnika słychać jęczący odgłos. O: Usunięto pilota z samolotu.
P: Zegar pilota nie działa. O: Nakręcono zegar.
P: Igła ADF nr 2 szaleje. O: Złapano i uspokojono igłę ADF nr 2.
P: Samolot się wznosi jak zmęczony. O: Samolot wypoczął przez noc. Testy naziemne OK.
Amerykanski statek kosmiczny dolecial na Marsa...wyladowali... juz zbieraja sie do wyjscia az tu nagle podlecialo 2 Marsjan,takich smiesznych zielonych i bzzzzz zaspawali im drzwi wyjsciowe.Amerykanie probuja wyjsc... 10 minut, 30 minut...po godzinie sie udalo.Wyszli,a tam juz zebrala sie wieksza grupka Marsjan. No wiec witaja sie i pytaja: "czemu zaspawaliscie nam drzwi wyjsciowe?" na co Marsjanie: "zawsze tak robimy nowym, ale to chyba nie problem - niedawno tu Polacy byli... koledzy zaspawali im drzwi, a oni po 5 minutach juz byli na zewnatrz... i jeszcze prezenty przywiezli.." amerykanie: "prezenty? Polacy? jakie prezenty?" marsjanin: wpierdol to sie nazywalo czy cos, ale wszyscy dostali
"Weronika nie słucha poleceń nauczyciela i mówi, że jej to zwisa. Proszę powiedzieć córce, iż nie może jej nic zwisać"
* * * * *
"Wojtek samodzielnie chodzi po klasie."
* * * * *
" Zbyszek sprawdza językiem koleżance czy ma wszystkie migdałki"
* * * * *
"Wycina genitalia męskie i żeńskie z papieru i bawi się nimi na kolanach kolegi."
* * * * *
"Uczeń Tomasz pomalował kolegę Radka flamastrem po głowie. Jednocześnie informuję, iż Radkowi wpisuję uwagę o treści: Uczeń Radek cieszy się z tego, że został pomalowany flamastrem przez kolegę Tomka."
* * * * *
"Agnieszka kopnęła kolegę w krocze tak mocno, że kolega już drugą godzinę chodzi z genitaliami w rękach, tzn. je trzyma w ręku przez odzież wierzchnią w postaci spodni męskich czarnych"
* * * * *
"Radek na moje uwagi odpowiedział: "Spoko, luzik.""
* * * * *
"Michalina upomniana, żeby się nie denerwowała, bo złość piękności szkodzi, odpowiedziała: "To pani z pewnością nie zaszkodzi.""
* * * * *
"Rysuje trumny na marginesach, twierdząc, że zakłada przyszkolny zakład pogrzebowy, a ja mogę być pierwszym klientem."
* * * * *
"Mariusz narysował w zeszycie do niemieckiego członek męski i wmawia nauczycielce, że to św. Mikołaj."
* * * * *
"Córka bezcześci eksponaty w pracowni biologicznej, wkładając cietrzewiowi w dziób papierosa."
* * * * *
"Odmówił odpowiedzi na lekcji polskiego, twierdząc, że postmodernizm gwałci jego poczucie estetyki."
* * * * *
"Wysłany z gąbką wrócił z wiadrem i szmatą."
* * * * *
"Uczeń na lekcji krzyczy: nie ma seksu bez pumeksu!."
* * * * *
"Podtapia kolegę na basenie twierdząc, że tamten ma skrzela i sobie poradzi."
* * * * *
"Męska cześć klasy odmówiła wyciagnięcia fletów."
* * * * *
"Po kichnięciu nauczycielki, Mateusz krzyknął - cytuje: "Żeby Ci ryja nie urwało""
* * * * *
"Uczennica Justyna C. podrzuca ławkę pod sufit, a kiedy ta z wielkim impetem uderzyła o ziemie krzyczy "O kurwa ale jebło."
80-latek chce się kochać z żoną. - Ale tylko z prezerwatywą, zaznacza żona. - Przecież w twoim wieku nie grozi Ci ciąża, przekonuje mąż. - Ale salmonella od starych jaj .
> > > Przychodzi króliczek do misia i mówi: > > > - Misiu.. mam do ciebie sprawę. > > > - No słucham Cię , mów .. > > > - No bo wiesz... mam fortepian .. i musze go wnieść na 10 > > piętro w wieżowcu. i sam sobie chyba nie dam rady.. > > > - Pomogę Ci wnieść ten fortepian, jeżeli na każdym piętrze > > opowiesz mi zarąbisty kawał, taki żebym się posikał ze > > śmiechu... > > > Króliczek pomyślał chwile... i zgodził się... Misiu wciąga > > fortepian...1 piętro, i misiu mówi: > > > - No teraz opowiedz mi ten kawał... > > > - No dobra... i opowiedział misiowi kawał... i misiu posikał > > się , ze śmiechu...i tak samo było na 2,3,4,5,6,7,8,9 piętrze... > > > Na 10 piętrze misiu bardzo zmęczony i zasapany powiedział: > > > - No to teraz, na koniec, opowiedz mi najlepszy kawał ze > > wszystkich... > > > - Stary, jak Ci opowiem, to nie tylko się posikasz, ale > > pękniesz i to nie tylko ze śmiechu... > > > - Ok, wal... > > > - To nie ta klatka...
Szefowie największych banków zorganizowali mistrzostwa świata we włamywaniu się do sejfu. Zasada była taka: Reprezentacja kraju ma minutę na włamanie się do sejfu przy zgaszonym świetle. Po minucie zapala się światło, co jest równoznaczne z przegraną. Pierwsi wystartowali Niemcy... mija minuta - nie udało się. Następnie startują Hiszpanie... ta sama sytuacja. Potem Kolejni Holendrzy, Szwedzi, Portugalczycy... nie udaje się nikomu. W końcu startują Polacy... Po minucie pan wciska przycisk, ale światło się nie zapala. Jeden Polak do drugiego: - Rychu mamy tyle kasy, na ch** ci jeszcze ta żarówka?
Morze Północne, lodowaty wicher duje jak cholera. Na pokładzie statku stoi dwóch marynarzy. - W taką pogodę z gołą głową? Gdzie masz swoje nauszniki? - Od czasu nieszczęśliwego wypadku już ich nie noszę. - Jakiego nieszczęśliwego wypadku?? - Kumpel zapraszał na wódkę, a ja nie słyszałem...